Kołobrzeska cząstka - prof. Lech Leciejewicz

Kołobrzeska cząstka - prof. Lech Leciejewicz

?Jestem pod wielkim wrażeniem pięknej wystawy o dziejach Kołobrzegu, od jej najstarszych, wczesnośredniowiecznych początków. Cieszę się ogromnie, że wydobyte przez nas źródła archeologiczne, zostały przedstawione w sposób przemawiający do wyobraźni każdego zwiedzającego wystawę (rekonstrukcja!). Serdeczne gratuluję i dziękuję. 12.08.2003 Lech Leciejewicz?. Taki wpis znajdziemy w pamiątkowej księdze kołobrzeskiego muzeum. Tę rekomendację dał wystawie odkrywca jego słowiańskiej historii prof. Lech Leciejewicz, który jako pierwszy i jedyny z polskich archeologów otrzymał w 2002 r. od prezydenta RP nagrodę Fundacji Nauki Polskiej, tzw. polskiego Nobla.

[fragmenty wywiadu]

- Panie Profesorze, jak się Pan poczuł, odwiedzając część wystawy, na której wyeksponowano zabytki z Budzistowa, które Pan wydobywał?
- Spotkałem tu samych znajomych… ? śmieje się. ? Taki już jest los archeologa, że czuje się cząstką tego miejsca, w którym wykopuje i ujawnia przeszłość. Pół wieku temu Kołobrzeg ? a dokładnie stary gród ? był moim pierwszym obiektem archeologicznym. Wtedy miałem 23 lata. Zaczynaliśmy w 1955 roku i prowadziliśmy prace przez pięć kolejnych sezonów. Jeden nieduży, sondażowy wykop zrobiliśmy na Wyspie Solnej. Kołobrzeg, nie ma się co dziwić, stał mi się szczególnie bliski. Jest tym miejscem, do którego ciągle wracam. Także w publikacjach naukowych. Nawiązuję do dziś.

- Poznaje pan te przedmioty zebrane na wystawie?
- Od razu. Poprzez badania z niektórymi z nich archeolog obcuje bardzo długo. Opracowywanie zabytków z Budzistowa, ze względu na przebieg mojej drogi zawodowej, przeciągało się. Ale jest tu wszystko. Jak choćby umieszczone w jednej z gablot pozostałości pracowni rogowniczej. Znaleźliśmy resztki rogów i piękny grzebień. Początkowo sądziliśmy, że pochodzi ze Szwecji. Ale to ?grzebiennicy? wędrowali po całej Europie, osiedlali się wszędzie, by na miejscu wytwarzać swoje piękne, niezwykle misterne wyroby. Znajdowaliśmy ślady produkcji żelaza, wyrobów ze skór, cały gród. Wszystko tu jest. I wszystko to przypomina nam losy tych przedmiotów po wykopaniu. Przebieg prac badawczych nad nimi. To kawałek mojego życia. Jestem z tym wszystkim związany emocjonalnie.

- Jakie znaczenie dla mieszkańców, dla miasta przypisuje Pan tej wystawie?
- Wystawa, konferencje międzynarodowe, publikacje w różnych językach to wszystko zbliża nas z innymi narodami. Ta wystawa ? nie tylko dzisiaj, ale zawsze ? to dobro europejskie. To nie frazes. pokazujemy nasz stosunek do kultury, do przeszłości, wyzbywamy się kompleksów, jeżeli one gdzieś jeszcze są. Ta historia jest bogatsza niż nam się wydaje. To jest część naszej historii, naszej kultury. To wszystko można tu znaleźć.

- Widział Pan już wiele muzeów, w których znalazły się zabytki z archeologicznych wykopalisk. Jak kołobrzeżanie poradzili sobie z dostarczonym przez Pana i Pana następcę, profesora Rębkowskiego, materiałem? Czy dobrze to wyeksponowali?
- Bardzo ładnie. Już pomieszczenia stwarzają dobry klimat. Jest tu bardzo kameralnie, piękne są te sklepienia. Wystawa przygotowana jest bardzo nowocześnie i estetycznie. Nie ma natłoku przedmiotów. Jest atrakcyjnie pod kątem edukacyjnym. Każdy, kto przyjdzie może się dużo dowiedzieć. Rekonstrukcja grodu, wierna oparta dokładnie na odkryciach archeologów, którzy odkrywali historię miasta lokacyjnego ? pięknie namalowana przez artystę Jana Tężyckiego panorama miasta. To wszystko są bardzo ważne elementy oddziałujące na wyobraźnię widza. Kiedyś były takie tendencje w muzeach, że tylko zabytki, zabytki, a żadnych makiet. Teraz tendencja, jaką wybrano w Kołobrzegu, jest stosowana na całym świecie. Archeolog, który coś odkrywa siłą rzeczy uruchamia swoją wyobraźnię, i widzi to miasto, które już dawno spoczywa ukryte pod ziemią. I właśnie to możemy tu oglądać.
- Dziękuje za rozmowę.
Halina Szczepańska

Więcej informacji na stronie autora wpisu - kliknij na link.

Redaktor Halina Szczepańska